24 marca 2019

Porady

Badanie to w większości przypadków wykonujemy bez uspokojenia zwierzaka. Jednak w przypadku zwierząt niespokojnych, obolałych i agresywnych musimy zastosować uspokojenia farmakologiczne, aby móc ułożyć pacjenta w odpowiedniej pozycji, koniecznej do wykonania prawidłowego zdjęcia RTG. W związku z tym zawsze prosimy o odpowiednie przygotowanie dietetyczne zwierzęcia przed planowanym badaniem. W przypadku zdjęć bioder, klatki piersiowej i zdjęć wymagających inwazyjnych procedur medycznych głodówka przed zabiegiem jest obowiązkowa.

Badanie USG.

Pacjent przed badaniem może pić wodę i spożyć niewielki posiłek, chyba że wcześniej opiekun zwierzęcia zostanie poinformowany o konieczności zastosowania głodówki. Do badania USG pacjent zawsze powinien mieć wypełniony pęcherz moczowy, zalecamy więc aby do przychodni zwierzaka dostarczać w kontenerze, na rękach lub doprowadzać na krótkiej smyczy tak aby uniemożliwić zwierzęciu wysiusianie się.

Badanie krwi- morfologia.

Po posiłku u zwierząt występuje wzrost ilości białych krwinek, który może zostać mylnie zinterpretowany jako obecność stanu zapalnego w organizmie, dlatego też zalecamy bezwzględną głodówkę minimum 6 godzin przed badaniem.

Badanie krwi- parametry biochemiczne w osoczu lub surowicy.

Po spożyciu posiłku zawierającego tłuszcze we krwi pojawiają się drobne kuleczki trawionego tłuszczu (chylomikrony), które powodują mleczne (mętne) zabarwienie osocza lub surowicy zwane lipemią. Większość aparatów do badań biochemicznych krwi wykorzystuje do analizy poszczególnych parametrów tzw fotometrię. Polega to na dodaniu do badanej próbki odpowiedniego odczynnika pod wpływem którego próbka zmienia barwę. Intensywność koloru jest zależna od ilości danego parametru w próbce. Lipemia zaburza ostateczną barwę próbki co powoduje błędny odczyt ilości danego parametru przez aparat i otrzymanie fałszywych wyników badania. Dlatego też, do biochemicznego badania krwi pacjent powinien być poddany 12-14 godzinnej głodówce. Wodę do picia można podawać bez ograniczeń.

Badanie RTG

Zabiegi i operacje wymagające znieczulenia ogólnego.

Każde znieczulenie ogólne stanowi obciążenie dla organizmu. Aby zminimalizować ryzyko powikłań i zmniejszyć dawki anestetyków stosuje się tzw premedykację czyli przygotowanie do znieczulenia. Leki stosowane do premedykacji często powodują pojawienie się odruchów wymiotnych, a co za tym idzie istnieje ryzyko, że zwierzak który nie do końca panuje już nad swoim organizmem, podczas wymiotów zachłyśnie się treścią pokarmową, co doprowadzi do powstania zachłystowego zapalenia płuc, które często kończy się śmiercią zwierzęcia. Wymioty mogą pojawić się także podczas wybudzania ze znieczulenia. W związku z tym zaleca się bezwzględną głodówkę (10-14 godzin) przed wszelkimi zabiegami wymagającymi premedykacji i znieczulenia. Jeżeli opiekun zwierzęcia ma wątpliwości co do typu badania jakiemu poddawane będzie jego zwierzę, lepiej profilaktycznie zastosować głodówkę. Nie dotyczy to gryzoni i zającowatych, które jeść muszą stale i w ich przypadku nie stosujemy głodówki. Koty, a zwłaszcza osobniki z nadwagą, mogą mieć tę głodówkę krótszą niż psy, ponieważ u nich długotrwały deficyt kalorii może się skończyć ciężkim uszkodzeniem wątroby. W tym przypadku przed badaniami i znieczuleniem zalecamy 5-7 godzin bez podawania pokarmów, chyba że specyfika planowanej operacji wymaga dłuższej głodówki, ale o tym zadecyduje lekarz opiekujący się pacjentem i on w takiej sytuacji podejmie środki chroniące kota przed uszkodzeniem wątroby.
Odrobaczanie zwierząt towarzyszących jest jedną z podstawowych procedur profilaktycznych. Na rynku leków weterynaryjnych dostępnych jest wiele preparatów do zwalczania pasożytów wewnętrznych , różniących się składem jakościowym i ilościowym. Umiejętne stosowanie tych leków jest warunkiem skuteczności ich działania.  Ważne jest, aby odrobaczanie zwierząt było głównym elementem każdego programu profilaktycznego, a sposób jego przeprowadzania powinien być każdorazowo dobierany dla konkretnego pacjenta. Jakie robaki mogą występować u psów i kotów? Ogólnie wyróżniamy 2 rodzaje robaków: robaki obłe – obleńc -nicienie (np. glista kocia, tęgoryjec), – robaki płaskie – płazińce (np. tasiemiec psi, tasiemiec bąblowiec). Do pasożytów wewnętrznych należą też pierwotniaki oraz przywry, ale nie są one robakami! Jakie zagrożenie stanowią robaki dla psów i kotów? Głównym celem życia robaka jest pasożytnictwo, które z definicji oznacza takie współżycie dwóch organizmów (pasożyta i gospodarza), z którego jeden czerpie korzyści (pasożyt), a drugi ponosi szkody (gospodarz). Szkodliwy wpływ polega przede wszystkim na pobieraniu niezbędnych dla organizmu składników pokarmowych, co może prowadzić do chorób niedoborowych, łącznie z zaburzeniami wzrostu zwierząt. Innym niebezpiecznym skutkiem obecności pasożytów jest wydzielanie przez nie toksycznych produktów przemiany materii, które nie tylko zaburzają pracę przewodu pokarmowego i zatruwają organizm (tzw. intoksykacja), ale często powodują choroby alergiczne, objawiające się niekiedy zmianami skórnymi! Należy również pamiętać, że obecność pasożytów wewnętrznych uruchamia mechanizmy obronne układu odpornościowego, który angażuje się w bezskuteczną walkę z robakami, kosztem walki z wirusami i bakteriami. Nie tylko zwiększa to podatność zwierząt na choroby zakaźne, ale także zmniejsza znacząco działanie szczepionek profilaktycznych! Zagrożenie dla człowieka Niektóre robaczyce zwierząt są zoonozami, czyli chorobami, które mogą przenieść się na człowieka. Największe zagrożenie stanowi toksokaroza, powodowana przez larwy glist: psiej i kociej. Na chorobę narażone są zwłaszcza dzieci, ale także osoby dorosłe z obniżoną odpornością. Człowiek zaraża się przez spożycie „dojrzałych” jaj glist. W przewodzie pokarmowym z jaj wylęgają się larwy, które przechodzą przez ścianę jelita i wraz z krwią są przenoszone do różnych narządów  (wątroby, nerek, płuc, mięśni, a nawet gałki ocznej i mózgu), powodując ich stany zapalne o różnym nasileniu. W przypadku psów i kotów (zwłaszcza młodych, które nie mają jeszcze w pełni rozwiniętej odporności), larwy, które są w płucach, poprzez górne drogi oddechowe przedostają się do gardła i zostają połknięte, znów trafiając do jelit. Tam przekształcają się w dorosłe robaki, produkujące jaja, które są wydalane z kałem. U człowieka ten etap nie występuje, a więc w przewodzie pokarmowym nie ma dorosłych glist psich/kocich. Zatem nie można stwierdzić toksokarozy u człowieka poprzez badanie kału, bo nie będzie w nim mjaj tych pasożytów! Metodą diagnozowania jest w tym przypadku oznaczanie poziomu przeciwciał w surowicy krwi. Mniejsze zagrożenie dla ludzi stanowią larwy tęgoryjców, które po wniknięciu w skórę człowieka, mogą powodować jej stany zapalne. Człowiek może być żywicielem pośrednim bardzo niebezpiecznego pasożyta – tasiemca bąblowca. Zarażenie następuje poprzez spożycie wydalonych przez psa jaj tego robaka. W organizmie człowieka larwy przekształcają się w różnej wielkości pęcherze, umiejscowione najczęściej w wątrobie. Bąblowica jest bardzo groźną chorobą, której można zapobiec mregularnie odrobaczając psa preparatami działającymi na dorosłe formy tego pasożyta. Jak pies/kot może zarazić się glistami? Szczenięta mogą ulec zarażeniu jeszcze przed przyjściem na świat – matka może przekazać im larwy robaków w czasie ciąży – przedostają się one do płodów przez łożysko. Kocięta i szczenięta mogą zarazić się również pijąc mleko matki, w którym są larwy robaków. Inną drogą zarażenia jest zjedzenie „dojrzałych” jaj glist lub spożycie tzw. żywicieli paratenicznych, czyli takich, które są tylko „przenośnikami” jaj lub larw, a są to gryzonie, ptaki, owady, które mogą być zjedzone np. przez kota. Zarażenie innymi nicieniami następuje poprzez spożycie inwazyjnych jaj (włosogłówki) lub larw (tęgoryjce). Larwy tęgoryjców mogą również wnikać do ciała żywiciela przez skórę. Nieco inaczej jest w przypadku tasiemców. Zarażenie może tu nastąpić w wyniku zjedzenia żywicieli pośrednich, którymi – w przypadku najpopularniejszego tasiemca psiego – są larwy pcheł i wszoły. Żywicielami pośrednimi innych tasiemców są gryzonie, świnie, przeżuwacze, których narządy zawierają inwazyjne formy tych pasożytów. Preparaty odrobaczające Najpierw wyjaśnijmy pojęcie „preparat”. W dużym uproszczeniu można powiedzieć, że „preparat” to tabletka, pasta, żel lub każda inna postać jakiegoś leku, który został wyprodukowany przez komercyjną firmę farmaceutyczną, która nadała mu określoną nazwę handlową (Cestal Plus, Pratel, Drontal Junior, Dolpac, Milbemax). Każdy preparat zawiera przynajmniej jedną substancję czynną (np. preparat „Panacur” zawiera substancję czynną o nazwie fenbendazol). Większość leków do odrobaczania zwierząt zawiera więcej niż jedną substancję czynną – są to preparaty złożone (np. preparat „Cestal Plus” zawiera aż 3 substancje czynne: pyrantel, fenbendazol i prazikwantel). Każda z tych substancji czynnych ma inny mechanizm działania i działa na inny rodzaj pasożytów. Ponieważ nie każdemu psu robimy badanie kału i nie zawsze wiemy, jakie ma robaki, to musimy podać taki lek, który zabije wszystkie rodzaje pasożytów, więc zamiast podawać trzy preparaty z różnymi substancjami czynnymi, często podajemy jeden preparat złożony o określonej kompozycji substancji czynnych, który ma szerokie spektrum, czyli szeroki zakres działania. Kilka słów o dawkowaniu leków odrobaczających  „Dawka” to liczba miligramów substancji czynnej na kilogram masy ciała zwierzęcia. Czyli na przykład dawka prazikwantelu dla psa to 5 mg/kg masy ciała. A więc w tabletce przeznaczonej dla psów o masie ciała 10 kg będzie 50 mg prazikwantelu. Producenci preparatów podają informację o ilości preparatu, jaką należy podać psu czy kotu o określonej masie ciała. Większość substancji czynnych ma dosyć szeroki margines bezpieczeństwa, czyli ich przedawkowanie nie powinno spowodować działań niepożądanych. Dlatego producenci często zalecają „zaokrąglanie” ilości preparatu do pełnej objętości, którą łatwo da się wydzielić (tabletka, połowa tabletki podzielnej). Zawyżanie dawek leków odrobaczających jest kwestią dyskusyjną. Każdy lekarz weterynarii ma swoje własne przemyślenia i argumenty, którymi kieruje się określając dawkę leku dla danego pacjenta. Jak często należy odrobaczać psa i kota? Istnieje bardzo wiele różnych schematów odrobaczania zwierząt. Obecnie zaleca się odrobaczać szczenięta i kocięta  kilkakrotnie w odstępach dwutygodniowych, a następnie kilka razy w odstępach miesięcznych. Starsze zwierzęta odrobacza się rzadziej, ale powszechnie uważa się, że powinno się to robić przynajmniej cztery razy w ciągu roku. W każdej lecznicy funkcjonuje określony system odrobaczania, dostosowany do lokalnej sytuacji parazytologicznej, którą miejscowy lekarz weterynarii ocenia na podstawie swoich obserwacji, badań parazytologicznych kału, doniesień właścicieli o efektach profilaktycznego lub leczniczego odrobaczania ich zwierząt. Pierwsze odrobaczanie Na pierwsze odrobaczanie wybieramy zwykle „łagodniejszy” preparat, czyli ubogi w swoim składzie (najczęściej jednoskładnikowy), żeby z jednej strony nie obciążał organizmu, a z drugiej, żeby był skuteczny przeciwko glistom, bo to one są głównym problemem szczeniąt i kociąt, które zarażają się tymi pasożytami od matki. Nie powinno się na pierwsze odrobaczanie wybierać preparatu, o którym wiadomo, że jego działanie jest tak silne, że może natychmiastowo uśmiercić wszystkie pasożyty. Większość glist przebywa w dwunastnicy, która jest dosyć krótkim odcinkiem jelita cienkiego, a robaków może być kilkanaście, kilkadziesiąt, a nawet kilkaset. Zabicie ich wszystkich w jednym czasie może spowodować, że ich martwe ciała całkowicie zatkają jelito, co może doprowadzić do śmieci szczeniaka czy kociaka. Poza tym uwolnione z martwych pasożytów metabolity mogą być toksyczne i spowodować silne zatrucie organizmu zwierzaka. Dlatego najlepiej wybrać taki lek, który będziemy podawali w niższej dawce przez kilka kolejnych dni, żeby zabijać pasożyty stopniowo. Z licznych obserwacji właścicieli i lekarzy wynika, że przy zastosowaniu takiego schematu, ogólne objawy niepożądane są słabo nasilone lub w ogóle nie występują. Dlaczego pierwsze odrobaczania powinno się przeprowadzać co 2 tygodnie? Bo te 2 tygodnie to czas, w którym larwy głównego robaka szczeniąt i kociąt – glisty – przekształcą się w postaci dorosłe. Tak się składa, że większość preparatów nie działa lub działa bardzo słabo na larwy nicieni i preparat odrobaczający wyeliminuje tylko robaki dorosłe. „Niedobitym” larwom dajemy 2 tygodnie czasu, żeby stały się robakami dorosłymi i poddały się kolejnemu odrobaczaniu. Odpowiedzialność w naszych rękach Podstawą prawidłowo prowadzonej profilaktyki jest systematyczność. Standardem powinno być zatem regularne poddawanie zwierzaka procedurze odrobaczania, co jest wyrazem elementarnej dbałości o jego ogólny stan zdrowotny, jak też działaniem mającym na celu ochronę zdrowia ludzi sprawujących nad nim opiekę. Często jednak odrobaczanie jest traktowane tylko jako dobry obyczaj, a kupienie i podanie zwierzakowi tabletki daje poczucie spełnienia moralnego obowiązku i często rodzi wiarę właściciela w posiadanie psa lub kota wolnego od pasożytów. Mało kto bierze pod uwagę, że częstotliwość odrobaczania i rodzaj preparatu powinny zależeć od wielu czynników i muszą być ustalone dla każdego zwierzaka indywidualnie. Wiek, rasa, płeć, status hormonalny, ogólna kondycja, narażenie na stres, sposób żywienia, środowisko życia – to tylko niektóre czynniki, które decydują, że należy zastosować taki, a nie inny lek i w takiej, a nie innej dawce. Historia dotychczasowego odrobaczania (zapisana w karcie pacjenta i książeczce zdrowia) ma również ogromne znaczenie w wyborze odpowiedniego preparatu, bo prawidłowy wybór leku jest jednym z wielu działań zmniejszających ryzyko powstawania oporności pasożytów na substancje czynne. Kupowanie raz na jakiś czas „byle jakiej” tabletki na robaki ma niewiele wspólnego z prawidłowym odrobaczaniem i nie należy oczekiwać, że będzie skuteczne. Właściwa profilaktyka przeciwpasożytnicza wymaga zaangażowania zarówno ze strony lekarza weterynarii, jak i właściciela czworonoga, gdzie współpraca obu stron pozwoli na podejmowanie odpowiedzialnych decyzji i działań, których efektem będzie skuteczna ochrona zdrowia zwierząt i ich opiekunów. lek. wet. Adam Kołotko
 Badanie moczu pozwala na rozpoznanie wielu chorób układu moczowego, zarówno pęcherza moczowego jak i nerek oraz wspomaga diagnostykę wielu innych zaburzeń dotyczących w zasadzie  wszystkich narządów wewnętrznych i narządów wydzielania wewnętrznego. Istotnym elementem badania moczu jest sposób jego pobrania i przechowywania oraz czas potrzebny na dostarczenie próbki do laboratorium i jej zbadanie. Najczęściej mocz do badania pobiera właściciel zwierzęcia z mikcji czyli podczas oddawania moczu przez zwierzę. Próbkę powinno się pobierać tak aby za wszelka cenę uniknąć zanieczyszczenia moczu czynnikami zewnętrznymi np. trawą, ziemią lub wodą. Taką próbkę należy jak najszybciej dostarczyć do laboratorium. Od momentu pobrania do zbadania nie powinno minąć więcej niż 2 godziny. Mocz w tym czasie przechowujemy w temperaturze pokojowej. Nie należy go schładzać. Pojemniki do pobierania moczu powinny być czyste i suche. Objętość moczu potrzebna do badania to 2-5 ml. W przypadku kotów załatwiających swoje potrzeby w domu, mocz pobiera się z pustej czystej kuwety, wymytej bez środków chemicznych, wyparzonej i dokładnie wysuszonej. Większość kotów musi mieć żwirek aby zrobić siusiu, tu możemy użyć specjalnych podłoży które są przygotowane do pobierania moczu a mają formę małych plastikowych kuleczek, które nie wchłaniają moczu. Dodatkowo w opakowaniu takiego podłoża jest pipeta i probówka, pomocne w pobraniu moczu z dna kuwety i przetransportowaniu go do laboratorium. Koty wychodzące na dwór powinny być dostarczone z pełnym pęcherzem moczowym do lekarza  weterynarii , który wyciśnie trochę moczu do badania lub pobierze mocz bezpośrednio z pęcherza moczowego poprzez jego punkcję lub przy użyciu cewnika (kot musi być znieczulony). O wiele prościej jest w przypadku psów, tu do pobrania moczu wystarczy, strzykawka czysta sucha łyżka wazowa lub płaska miseczka i sprawna ręka i oko. Badania które wykonujemy, zależne są od problemu z jakim mamy do czynienia. Podstawowe badanie fizyko-chemiczne moczu obejmuje ocenę jego klarowności, barwy, zapachu, gęstości (ciężaru właściwego), pH oraz obecności w moczu takich substancji jak cukier, białko, urobilinogen, krwinki czerwone, hemoglobina, leukocyty, barwniki żółciowe. Następnym elementem badania jest ocena osadu moczu pod mikroskopem. Do tego celu mocz musi być odwirowany. W osadzie moczu możemy zaobserwować bakterie, drożdżaki, grzyby, pasożyty komórki pochodzące z cewki moczowej, pęcherza moczowego i nerek, komórki nabłonka pochwy i plemniki oraz krwinki czerwone, krwinki białe, wałeczki, śluz oraz charakterystyczne kryształy, od tych występujących u niektórych gatunków zwierząt fizjologicznie po kryształy które świadczą o poważnych zaburzeniach dotyczących metabolizmu organizmu. Z moczu wykonujemy też badanie poziomu białka i kreatyniny w moczu w celu wyznaczenia stosunku białka do kreatyniny (UP/C), który jest czułym wskaźnikiem stanu w jakim znajdują się kłębuszki nerkowe oraz badanie poziomu kortyzolu w moczu, które to badanie jest wstępem do diagnostyki w kierunku choroby Cushinga. Do badania bakteriologicznego moczu (posiew), mocz musi być pobrany jałowo, a jedynym sposobem na uzyskanie jałowej próbki jest punkcja pęcherza moczowego. U większości zwierząt wykonujemy ją w uspokojeniu farmakologicznym, często pod kontrolą USG. Poziom glukozy w moczu jest jednym z elementów kontroli poziomu cukru u pacjentów ze zdiagnozowana cukrzycą, badanie jest na tyle proste, że często wykonują je właściciele chorych zwierząt w domu.